Najnowsze

Próbka nowych myśli, refleksji, opinii?
pomieszana z nieudanym wyrażeniem
aktualnych niepokojów i popisem w stylu
starożytnego heksametru, której i tak
nikt nie przeczyta, a które autor płodzi
do znudzenia, zapewne ku zdziwieniu
i uciesze innych internetowych grafoludków.
Skoro powstał Internet i daje możliwość
"wypowiedzi" czołowym przedstawicielom
ludzkości, ku uciesze kosmitom, zaludniającym
przestrzenie kosmosu, bo każdy wpis,
emitowany jest przecież w dalekie rejony,
to należy z tego korzystać, choćby dla
własnej satysfakcji. Pozdrowienia dla
czytelników.

Niestety, pisanie heksametrem to duży
mozół, któremu autor nie podołał. Dlatego
próba została przerabiana, aż przybrała taki
kształt, jak ten poniżej. Być może teraz jest
poprawna ?
   P r ó b a   h e k s a m e t r u

Jak napisać mam pieśni, aby dotrzymać półkroku
Temu, co starogreckiej rytmy wymyślił  epoki?
Oto z ziemi z pod Troi wyruszy zbrojna armada.
Ta  z pokonanych wojów trojan, trojanek się składa.  
Każe  im bóg Apollo nowej poszukać ojczyzny.
Tam bolesne zagoją nieszczęść i klęski  się blizny.
Morskie wiatry zapędzą wygnańców na Afryki ziemię,
Bo  nie było lubiane przez bogów Troi ziem  plemię.
Tam jest jednak Kartaga, królowa tam rządzi prześliczna.
Wina  są pełne dzbany, branek zastępy przeliczne.
Tam odpoczną wędrowcy, uchodząc z nieszczęsnej Troi.  
Wraz z rodzicem Eneasz. O życie starego się boi
Ojca. A chętna Dydona gościny wodzowi udziela,
Zabaw miłosnych spragniona, dostrzega  w nim przyjaciela,
Darzy przybysza miłością, w progi komnaty zaprasza.
W łożu królewskim na zawsze chciała by mieć Eneasza.
Takiej  pokusie dopełnić  Eneasz kochance nie raczył.
Inną mu, los przewrotną, powinność tajemną wyznaczył,
Już rozpięte są żagle wędrownych statków na wietrze.
Dzieje tułaczki spisał, Wergili, ich w heksametrze, 
Z Troi zburzonej uchodźców, prą powinności, w dal, rzeszę.
Nowe kraje  ojczyste, wędrując w nieznane  wykrzeszą.
Panią, co rządzi Kartagą, srodze w miłości zwiedzioną,
Już nie raduje władza, ani nie cieszy korona.
Złota gość nie pożądał , nie nęciło go władztwo.
Ust Dydony nie pragnie, odrzuca dary, bogactwo.
Wzgarda ręki królowej  dla niej ciężkim jest ciosem.
Nie chce się pani władczyni pogodzić z nieszczęsnym swym losem.  
W  progi Hadesu podąża, pełna głębokiej rozpaczy.
Tam i  zajdzie Eneasz, cierpiącą Dydonę zobaczy.
Tam też napotka ojca, umarł  mu był w Kartaginie.
Mieście, pełnym bogactwa, czym przez stulecia zasłynie.
W światy podziemne schodzi, tam go wiedzie bogini.
Ojcu ta i synowi  boską posługę uczyni.
Gościem syn jest Hadesu, dawno tu rodzic przebywa.
Ma mieszkanie  w zaświatach, kraina to nader szczęśliwa.
Po tej wycieczce smutnej, w  kraju niebiańskim gościnie,
W duszy świta mu zamiar, znowu w nieznane popłynie.
Zejdzie żywy na lądy, żagli biele postawi.
Jego dzieje poeta wierszem po wiekach rozsławi.
Przygód wiele przeżyje, wiele doświadczeń zdobędzie.
W wojnach zwycięskich widzi losów przyszłych narzędzie.
Oto Latyni  mieszkają  na niedalekich obszarach.
Nalezy  ich  wypędzić? Eneasz się o to postara,
Pokój zawiązać z nimi, pragnie z nimi ugody?.
Wkrótce wojenne się znajdą zwady morderczej powody.
Jeleń uśmiercon został, zwarły oddziały się w boju.
Ziemia Latyńska nie zazna od Troi  wojaków pokoju.
Wojen toczy się wiele, zacięte Latynów są boje.
Troi pozwolić nie dadzą przywłaszczyć obszary nie swoje..
Trojan jednak  falanga,wodza ma Eneasza,
Jako  dzielnego przywódcę, co raz obrońców rozprasza.
Taki opisał Wergili italskich los protoplastów.
Nowych ziemia zdobywców zwycięskich się szybko rozrasta..
Stoczą bitwę niejedną, krwawych wojen niewiele.
Z Troi przez Greków wygnani, za morzem osiągną swe cele.
Nie szczędź mi  muzo Kaliope, nie szczędź mi wytrwałości,
Niechaj  heksametr polski w utworze tym się rozgości.
Próba może niezręczna, dla mnie jednakże udana?
Rymy składałem z mozołem te od wieczora do rana.


M r o k i              

Mroki powstały,
Mroki kroczą.
Dnie całe
Stają się nocą.

Ukryte na dnie,
W zakamarkach,
Przebiły w duszach
Naszych szparkę.

Radość zasłonią
Te mroki mgliste.
Plamią nam,
Co było czyste.

Ptak czarny się urodził,
W duszach się rozplenił.
We wszystkich odcieniach
Czerni się mieni.

Oj! Nadejdzie anioł boży.
Ognistą nam rózgą zagrozi.

Zaświecą na ulicach
Płatki czerwieni?
Teraźniejszości
Nic już nie odmieni.

Czemuś historio
Tak nam nie łaskawa.
A spotkać nas miała
Uznanie i sława.

Odpowiedz w kwiatach                 

Rozkwitały pęki białych róż.
Z czerwonymi piękny bukiet twórz.
Biała róża strasznych wspomnień ślad,
Lecz nie każdy z białej róży rad.

Na przekór nienawistnym twarzom
Białe się na ulicach pęki róż ukarzą.
To na nieszczęsnych nam braciom wspomnienie,
Układajmy z róży białych wieniec

Będą  się co miesiąc  świecić  róży biele.
Różą się posługują tylko przyjaciele.
A ten kto w kwieciu widzi złe zamiary,
Za swoje nienawiści doczeka się kary.

 
 Cierpienie ciche

 Mówię do Ciebie:            
Tyle siedzi  we mnie
Krzyku, chociaż niemy.
Komu wykrzyczę?
Ziemi?

Tyle we mnie siedzi
 Uschłego  milczenia.
Kto je wysłucha?
Ziemia?

Radości i smutki
Walczą jak herosy.
Bolesne zadają
Ciosy.

Zjawiło się pierwsze
Nie wspólne cierpienie.
Razem zanosimy
Do ziemi.

Ona była pierwsza
W  podwójnej podróży.
Z modlitwą klękam
U podnóży.

Niebawem  zaniosę
Własne boleści.
Tam dopiero
Oddam cześć Ci.

Tu  milczenia wiele,
Nieśmiałe słowa.
Miłości  w spojrzeniach
Tylko połowa.

Pozostała rana.
Ta się nie zagoi.
Wiele cierpienia
Po cierpieniu Twoim.

To nie było pierwsze
Na drodze Matczynej.
I moja nie pierwsza
Wina.

A moje kolce
Jakieś tajemnicze.
Za  takie nie pali
Się znicze.

Tak nam obu
Cios  pogmatwał życie.
Los  nam zapisał
Taką  tajemnicę?

          Na co nam papirus                   

Kto nałożył  na zżółkł  papirus tę skargę?
Maczając  w kałamarzu patyczek drewniany!
Swą zdrętwiałą wyraził, smutą żałość, wargą.
Że nikt już dzisiaj o nim nie śpiewa peany.

Papirus był zagrzeban w  piaszczystej pustyni.
Los zrządził, że znalazły go w piasku grzebiący.
Pamięć o jego dziele zapewne nie zginie.
Papirus się przechował, bo piasek gorący.

Papirus napisany w dziś nieznanej mowie,
Bo twórcy starożytnej  mowy wyginęli
Po co ma się nachylać nad nieznanym człowiek,
Igrzysk jest  nam potrzeba, a nie dawnych cieni.

Co było przed wiekami  schować w bibliotece.
Wystarczy kroma chleba i okrągła piłka.
Gdy papierów za dużo, to spalić je w piecu.
Lepiej się żyje młodym,  gdy mniej jest wysiłku.

Nie uczą  dziś z przed wieków  daktyli spondejów
Wystarczą  marsze z flagą i pieśni  nabożna.
 I wodza gromkie słowa,  on wyrocznią dziejów.
To on nas wyratuje, przed przyszłością groźną.

      Niech się narodzi

Wołam i wołam, a nie ma odzewu.
Gdzieś się zapodziała ta postać rozumna.
Gdzie jesteś Panie
(czy pisać cię małą czy dużą literą?)
Nazwę cię Cogito
Jak ten znany układacz strofek.
Czy jesteś we mnie? Czy tuż obok?
Nie  łatwo cię spostrzec
Na łamach TV.
W kazaniu niedzielnym
Nie widzę odbicia
Twej postaci
Ani w lustrze u sąsiada.
Panie Cogito
Tak potrzebny nam jesteś
Pokaż swoją twarz
Niech się doczekam !
 
   




Komentarze